Ballada o dzikim zachodzie

(Wojciech Młynarski)

Potwierdzają to setne przykłady G C G
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie e D G
Wysłuchajcie więc państwo ballady G C G
O tak zwanym najdzikszym zachodzie e D G
Miasto było tam jakich tysiące C G
Wokół preria i skały naprzeciw C G
Jak gdzie indziej świeciło tam słońce G C G
Marli starcy, rodziły się dzieci e D G

I tym tylko od innych różni się ta ballada C D G C
Że w tym mieście gdzieś na prerii krańcach C G
Na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał C D C G
Jeden szeryf na jednego mieszkańca e D G

Konsekwencje ten fakt miał ogromne
Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał
I od dawna już każdy zapomniał
Jak wygląda prawdziwy bandyta
Choć finanse poniekąd leżały
Gospodarka i przemysł był na nic
Ale każdy, czy duży, czy mały
Czuł się za to bezpieczny bez granic

Bo tym tylko od innych różni się ta ballada
Że w tym mieście gdzieś na prerii krańcach
Na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał
Jeden szeryf na jednego mieszkańca

Jeśli państwa historia ta nudzi
To pocieszcie się tym, że nareszcie
Którejś nocy krzyk ludzi obudził
„Bank rozbity! Bandyci są w mieście!”
Dobrzy ludzie na próżno wołacie
Nikt nie wstanie za spluwę nie chwyci
Skoro każdy świadomość zatracił
Czym się różnią od ludzi bandyci

A tym tylko od innych różni się ta ballada
Że w tym mieście gdzieś na prerii krańcach
Na każdego człowieka nagle strach upadł blady
Od szeryfa do zwykłego mieszkańca

Potwierdzają to setne przykłady
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie
Wysłuchaliście państwo ballady
O tak zwanym najdzikszym zachodzie
Miasto było tam jakich tysiące
Ludzkie w nim krzyżowały się drogi
Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce
Bo bandyci krążyli bez trwogi

Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty
Gdy nie grozi nam żadne „Rififi”
Że czasami najtrudniej rozpoznać bandytę
Gdy dokoła sami szeryfi

(przysłał Andrzej Andrzejewski)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-06