Ballada o kniaziu Dreptaku

Kiedyś kniaź Dreptak jeszcze w łożnicy
leżał przed pójsciem do łaźni.
Aż tu przychodzą doń wojownicy
Hej, wojownicy odważni (strasznie odważni)

Zdumiał się kniaź i koszulę spuscił
co miał ją zdjąć przez głowę
A was, zapytał, kto tutaj wpuścił
na te komnaty kniaziowe?

Pod nimi zaś się trzęsą kolana,
cali ze strachu się pocą (ze strachu się pocą)
– Myśmy, rzekł jeden, przyszli do Pana,
bo w zamku straszy coś nocą (straszy coś nocą)

Straszy, oj straszy i to całkiem nieźle,
wciska się w wszystkie framugi.
Chodzi po zamku w jedwabnym gieźle,
a pysk ma taki, o, strasznie długi.

Uszy ma takie jak stare kapcie
a oczka całkiem maciupcie (ma całkiem maciupcie)
Więc mości książę,weźcie to złapcie
albo w ogóle coś zróbcie

Tu kniaź pokazał męstwo i władzę
i rzekł: nie martwcie się goście.
Już ja z tą zgagą sobie poradzę,
a teraz pa!, teraz się wynoście!

A kiedy wyszli bijąc pokłony,
książę wyskoczył spod koca
i rzekł wpadając do izby żony
– TY!!! co się włóczysz po nocach!? (po nocach się włóczysz, tyyyy)

(przysłał Michał Gajewski)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-06