Marsz Mokotowa

(Z Rytualnych i Zwyczajowych – sł.: Mirosław Jezierski „Karnisz”, muz.: Jan Markowski „Krzysztof”)

Nie grają nam surmy bojowe, ni werble do szturmu nie warczą,
Nam przecież te noce sierpniowe i prężne ramiona wystarczą.
Niech płynie piosenka z barykad, wśród bloków, zaułków, ogrodów,
Z chłopcami niech idzie na wypad, pod rękę przez cały Mokotów.

Ten pierwszy marsz ma dziwną moc,
Tak w piersiach gra, aż braknie tchu.
Czy w słońca żar, czy w chłodną noc,
Prowadzi nas pod ogniem z luf.

Ten pierwszy marsz, to właśnie zew,
Niech brzmi i trwa wśród huku dział.
Batalion gdzieś rozpoczął szturm,
Spłynęła łza i pierwszy strzał.

Niech wiatr ją poniesie do miasta, jak żagiew płonącą i krwawą,
Niech w górze zawiśnie na gwiazdach – czy słyszysz, płonąca Warszawo?
Niech zabrzmi w uliczkach znajomych, w Alejach, gdzie bzy już nie kwitną,
Gdzie w twierdze zmieniły się domy, a serca z zapału nie stygną.

Ten pierwszy marsz ma dziwną moc,
Tak w piersiach gra, aż braknie tchu.
Czy w słońca żar, czy w chłodną noc,
Prowadzi nas pod ogniem z luf.

Ten pierwszy marsz niech dzień po dniu
W poszumie drzew i w sercach drży,
Bez próżnych skarg i zbędnych słów,
To nasza krew i czyjeś łzy.

(przysłał Michał Setlak)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-05