Modlitwa wędrownego grajka

(J. Kasprowicz, A. Mróz)

d C
Przy małej wiejskiej kapliczce,
d
Stojącej wedle drogi
C
Ukląkł rzępoląc na skrzypkach
d
Wędrowny grajek ubogi.

Od czasu do czasu grający
Bezząbne otwierał wargi,
To przekomarzal się z Bogiem,
To znowu sie korzył bez skargi.

g7
Hej, Panie Boże, coś wielkim
d
Gazdą nad gazdami,
g7
Po coś mi dał taką skrzypkę,
d C d
Co jeno tumani i mami.

Spraw to, ażebym na zawsze
Umiał dziękować Ci, Panie,
Że sobie rzępolę, jak mogę,
Że daję Ci, na co mnie stać.

A jeszcze bardziej chroń mnie
I od najmniejszej zawiści,
Że są na świecie grajkowie
Pełni szumniejszych myśli.

Hej Panie Boze...

I niechaj pomnę w mym życiu,
Czy bliskim, czy też dalekim,
Żem człowiek jest przede wszystkim,
I niczym więcej, jak człekiem.

Spraw w końcu, by przy tej kapliczce,
Obok tej wiejskiej drogi
Klękał i grywał na skrzypcach
Wędrowny grajek ubogi.

Hej Panie Boze...

(przysłała Anna Ścisłowska)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-05