Moja mała dziewczynko z AK

Ta nasza miłość jest najdziwniejsza,
Bo przyszła do nas z grzechotem salw,
Bo nie wołana, a przyszła pierwsza,
Gdy ulicami szedł wielki bal.
Szła z nami wszędzie przez dni gorące
Gdy trotuary spływały krwią,
Przez dni szalone, gwieździste noce,
Była piosenką, uśmiechem, łzą.

Moja mała dziewczynko z AK
Przyznasz chyba, że to wielka była gra,
Takie różne były końce naszych dróg
I nie wierzę, bym cię znów ujrzeć mógł.
Choć na dworze była jesień, u mnie wiosna,
I bez trwogi, że dookoła płonął świat,
Tak na wskroś Cię przecież wtedy chciałem poznać,
Moja mała dziewczynko z AK.

Nadzieją tchnęła jak umiała,
Kryła się z nami we wnękach bram,
W ciasnych ulicach, w mrocznych kanałach
Bo już się wielka kończyła gra.
Kiedy się wszystko dla nas skończyło,
Kiedy ostatni zamilkł Pe-em,
Na barykadzie została miłość
Razem z twym sercem i żalem mym.

Moja mała dziewczynko z AK,
Przyznasz chyba że to wielka była gra,
I tak różne były końce naszych dróg,
Przecież ujrzeć Ciebie już nie będę mógł.
Dziś na dworze szara jesień, u mnie jesień
I ta trwoga, choć dookoła spłonął świat,
Już mi Ciebie nic nie wróci, nie przyniesie,
Moja mała dziewczynko z AK.

(przysłał Andrzej Andrzejewski)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-08