Tawerna „Pod pijaną zgrają”

(Grzegorz Bukała)

Kiedy niebo do morza przytula się z płaczem,
Licho sosny garbate do reszty wykrzywia,
Brzegiem morza wędrują bezdomni tułacze
I nikt nie wie skąd idą, jaki wiatr ich przywiał.

Do tawerny „Pod pijaną zgrają”,
Do tańczących, rozhukanych ścian
I do dziewcząt, które serca za złamany grosz oddają
Nie pytając, czyś ty kiep, czy drań.

Kiedy wiatry noc chmurną przegonią za wódę
Gdy pół słońca pół nieba, pół morza rozpali
Opuszczają wędrowcy uśpioną gospodę,
Z pierwszą bryzą znikają w pomarszczonej dali.

A w tawernie „Pod pijaną zgrają”
Smutek spływa z okopconych ścian,
A dziewczyny z półgrosików amulety układają
Na kochanie, na tęsknotę i na żal.

Kiedy chandra jesienna jak mgła cię otoczy,
Kiedy wszystko postawisz na kartę przegraną,
Zamiast siedzieć bezczynnie i płakać i psioczyć
Weź węzełek na plecy, ruszaj w świat, w nieznane.

Do tawerny „Pod pijaną zgrają”...

(przysłał Piotr Michnikowski)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-07