Życiorys (Gdy kina „Przyszłość” neon z trudem się zapala)

Gdy kina „Przyszłość” neon z trudem się zapala
I na portierni spać się kładzie nocny stróż
W bramie obciągam litr, nie czeka na mnie nikt
Bo ja nikogo nie potrafię kochać już

Dziwki po nogach całowali mnie zmysłowo
Rencistka jedna rwała dla mnie złoty ząb
Mój arogancki śmiech tłumił im w piersiach dech
Kipiąca młodość wyszumiała się jak dąb

Raz poderwała mnie szałowa literatka
I przywabiwszy na hawirę willi swej
Kawiorem pasła mnie, mówiła: mój ty śnie
Będziesz miał wszystko, tylko wiernym być mi chciej

Sprezentowała piżam cztery jak artyście
Zimą na deski, latem wiozła mnie na Krym
Chciała dać komfort, wóz, ach, gdyby nie ten mus
Tem krwawym czynem nigdy nie splamiłbym się

Siedzę na pryczy jak król na imieninach
Że nie ma petów, słomę z wyra muszę ćmić
Księżyca misa lśni, świat cały zwisa mi
Bo ja nikogo nie potrafię kochać już

(przysłał Michał Gajewski)

Powrót do strony głównej

Aktualizacja: 2008-02-06